Niby-recenzji ciąg dalszy. Poprzednio opisywałem otwarte, wokółuszne i raczej delikatne Kossy, dziś „na warsztat” biorę jedną z konstrukcji przenośnych (bądź didżejskich, jak to sugeruje producent w nazwie) od AKG, dla odmiany znacznie porządniejszą, nauszną i dobrze izolującą słuchacza od dźwięków z otoczenia (i vice versa).
ITFans.pl
Blog o tym, co mnie akurat kręci – czyli słuchawki, felietony odnośnie pisania na forach, a ostatnio Bitcoin.
Przez moje ręce przechodzi całkiem sporo słuchawek. W chwili gdy piszę te słowa mam ich jedenaście(!) par. W większości są to modele znane, o których brzmieniu zostało już dużo napisane, natomiast czasami brakuje usystematyzowanych informacji odnośnie konstrukcji, użytych materiałów oraz zdjęć dobrze pokazujących dany sprzęt. I właśnie takowy brak postaram się uzupełnić serią niby-recenzji, którą rozpoczyna ten właśnie wpis.
Czytając ostatnimi czasy tematy na forach o słuchawkach do 100zł zdecydowałem się napisać coś o modelach Sennheiser HD 201 i HD 202. Często toczona jest batalia, które są lepsze. Na wstępie już napiszę, że słuchałem obu modeli, już wygrzanych i nie na mini wieży w Media Markt, tylko u siebie w domu, na spokojnie, na Xonarze DS.
Mniejszy nie znaczy gorszy
Bohatera tej recenzji poznałem w dość ciekawych okolicznościach. Znajomy dostał pudełko z S-220 od Neostrady za przedłużenie umowy. Pierwszy rzut oka i zestawik wylądował w szafie. Sam ich rozmiar dawał do zrozumienia, że nie mają szans konkurować z I Trigue 3220, które aktualnie królowały u boku jego PC. Pokrętny los chciał, aby finalnie Logitechy wylądowały u mnie. Spalił mi się amplituner, a na gwałt potrzebowałem czegoś, co zagra za niewielką kwotę. Po tygodniowym intensywnym okresie wygrzewania jestem gotów, by co nieco o nich napisać.

