ITFans.pl

Blog o tym, co mnie akurat kręci – czyli słuchawki, felietony odnośnie pisania na forach, a ostatnio Bitcoin.

AKG K 518 DJ – opis konstrukcji

No Comments »

Niby-recenzji ciąg dalszy. Poprzednio opisywałem otwarte, wokółuszne i raczej delikatne Kossy, dziś „na warsztat” biorę jedną z konstrukcji przenośnych (bądź didżejskich, jak to sugeruje producent w nazwie) od AKG, dla odmiany znacznie porządniejszą, nauszną i dobrze izolującą słuchacza od dźwięków z otoczenia (i vice versa).

Zamknięte kompakty nauszne, składane.
Cenione za: Dobra izolacja akustyczna od otoczenia i w sumie niezła jakość dźwięku. O brzmieniu i cechach użytkowych przeczytać można na łamach Techfanatyk.net: Recenzja słuchawek AKG K518 DJ
Ogólna jakość wykonania: Nie jest źle. Słuchawki, jak na sprzęt przenośny (wbrew sugerowanemu choćby nawet w samej nazwie przeznaczeniu większość ludzi kupuje je właśnie z myślą o używaniu ich poza domem) są dość masywne i porządnie wykonane.
Wtyczka, przewód: Wtyczka nie posiada jako takiej obudowy, wygląda to raczej jakby kabelek i sama wtyczka były w grubej koszulce termokurczliwej, oznaczonej nazwą producenta. W każdym razie rozwiązanie takie sprawdza się całkiem nieźle. (Zdaje się, że słuchawki pierwotnie były wypuszczone w wersji z inną wtyczką, z gwintem.) Sam kabel jest dwużyłowy, jednocześnie mięciutki, ale i sprawiający wrażenie dość porządnego. Nie powinien też się dać wyrwać z obudowy – miałem (nie)szczęście widzieć wnętrze tych słuchawek i muszę przyznać, że jest on umocowany dość sprytnie i pewnie, co zresztą widać na zdjęciach. Przewód ma długość 2,5m, co może się okazać uciążliwe przy zastosowaniach outdoorowych, ratunkiem jest jego skracanie bądź wiązanie w wymyślne supełki.
Muszle: Główna konstrukcja wykonana jest z plastiku w dotyku przypominającego gumę. Wygląda on na materiał pierońsko odporny na wszelkie uszkodzenia. Lśniące wstawki to już trochę inny plastik, jednak – wbrew pozorom – ciężko jest je porysować, a logo producenta nie wykazuje tendencji do ścierania się. Nie ma też co martwić się o ich wytrzymałość, nie stanowią one elementu konstrukcyjnego.
Pady: Wykonane z charakterystycznej dla AKG sztucznej skóry. Materiał jest porządny, o czym zresztą świadczy stan mojego, bynajmniej nie nowego, egzemplarza (oczywiście nie piszę tutaj, że są niezniszczalne, bo takich padów po prostu nie ma). Zarówno pady, jak i muszle są niewielkie, co jednoznacznie czyni słuchawki konstrukcją nauszną, zakrywającą mniejszą bądź większą część małżowiny. Należałoby tutaj jeszcze wspomnieć, że uzyskanie pożądanej izolacji od otoczenia i dobrej transmisji dźwięku wymaga prawidłowego ułożenia słuchawek na uszach. Ponadto gąbki wewnątrz padów można wymienić, zmieniając przy tym charakterystykę dźwiękową (G-Shock mod).
Pałąk: W górnej części jest to po prostu stalowa opaska z gumową osłonką. Konstrukcja taka zapewnia należyty nacisk, umożliwiający słuchawkom dobrą izolację od otoczenia. Niestety na dłuższą metę problemem może być komfort ich noszenia. Na szczęście istnieje rozwiązanie: opaskę można odkształcić działając na nią przez dłuższy czas odpowiednimi siłami, zmniejszając tym samym nacisk (za czym idzie gorsza izolacja, ale coś za coś). Niżej mamy gruby, porządny plastik znany z muszli. Na uwagę zasługuje system pozwalający na rozsuwanie pałąka – chodzi ze sporymi oporami, dzięki którym raz ustalonego rozmiaru raczej przypadkowo nie zmienimy. A teraz pora na słaby punkt słuchawek, system 3D-Axis. Owszem, możliwość składania słuchawek i obracania muszli jest naprawdę, z braku lepszego słowa, fajna. Jednak jest to zdecydowanie najdelikatniejsza część słuchawek, co widać po stanie mojego egzemplarza. Jeden nieostrożny ruch i plastik pęka.
Komfort: W tym zakresie w zasadzie jedynym problemem jest fakt, że ucho dociśnięte do głowy i pozbawione naturalnej wentylacji „lubi” po pewnym czasie boleć i się pocić, więc robienie sobie co jakiś czas przerw, połączonych z masażem małżowin, jest jak najbardziej na miejscu. Ratować się można również wymianą padów na welurowe, zdaje się że pasują jakieś od Sennheisera. Niemniej jednak dużo zależy od osobnika użytkującego sprzęt – niektórzy po piętnastu minutach stwierdzają „koszmar!” i odkładają słuchawki w kąt, inni potrafią siedzieć w nich długie godziny.
Ciekawe wyposażenie: Skóropodobny worek do przenoszenia słuchawek, ściągany sznurkiem. Miły gadżet, aczkolwiek wolałbym coś usztywnionego, chroniącego słuchawki wrzucone do plecaka wraz z innymi śmieciami.
Podsumowując: Gdyby ktoś w AKG pomyślał, żeby część pałąka realizującą założenia 3D-Axis wykonać np. z metalu albo któregoś z nowoczesnych tworzyw sztucznych, to mielibyśmy do czynienia z produktem naprawdę trudnym do zniszczenia bądź uszkodzenia. A tak… wystarczy porządnie szarpnąć za kabel i trzeba się bawić w klejenie i usztywnianie uszkodzonego miejsca. Chociaż z drugiej strony lepsze to chyba niż kabel wyrwany wraz z kawałkiem muszli.

Galeria
Przedstawiony tutaj egzemplarz miał przede mną co najmniej jednego właściciela, prawdopodobnie był sporo używany, zresztą na moich uszach też trochę czasu spędził. Gąbki wewnątrz padów nie są standardowe. Mimo to stan nadal jest naprawdę niezły, pomijając oczywiście fakt, że były pęknięte i zostały sklejone. No i wtyczka jest nieco sfatygowana.

Leave a Reply